Godne wynagrodzenie to nie “kryzys” a normalność

Opublikowane przez Efling w dniu

Jak pokazało wczorajsze spotkanie z rządowym mediatorem i SA (związek pracodawców) dalsza walka jest konieczna, aby ludzie na Islandii mogli godziwie żyć za pensję minimalną. W negocjacjach nastąpił mimo wszystko postęp. 

Na wczorajszym spotkaniu doszło do całkowitego odrzucenia propozycji SA dotyczących czasu pracy. Ta kwestia nie będzie więcej poruszana. To oznacza, że zbliżają się rozmowy na temat głównego tematu – płac.

W zeszłym tygodniu, Efling i VR zaprezentowały swoje żądania na tematy inne, niż płace, które będą teraz dyskutowane w podgrupach. Między innymi, żądania te dotyczą wprowadzenia kar za łamanie umów zbiorowych, a także tego, aby reprezentanci związków zawodowych otrzymali szerszą ochronę i prawa. Ponadto, zażądano, aby porozumienia były środkiem gwarantującym wzrost równości społecznej w czasie ich trwania.

 “Nie walczymy jedynie o podwyżki najniższych płac,” powiedziała Sólveig Anna, przewodnicząca Eflingu.“ Chcemy też zatrzymania wzrastających nierówności podczas trwania umów zbiorowych. Dążymy do sytuacji odwrotnej do tego, co działo się dotychczas, gdzie mówi nam się, że my jesteśmy odpowiedzialni za utrzymanie ´stabilności´. To była złudna stabilność, oparta na niekorzystnych dla nas warunkach. Domagamy się by odpowiedzialność za utrzymanie stabilności była wymagana tam, gdzie być powinna; wśród szefów i do bogaczy. Taki warunek równości w umowach zbiorowych zapewniłby, że stabilność nie byłaby jednostronna: dla jednych kosztem drugich. Zapewniłby on, że nie będzie kontynuowana polityka stabilności kosztem pracowników. Stabilności opartej na tym, że ludzie nie są w stanie opłacić swojego czynszu i zwykłych wydatków.”

Żądania Eflingu i innych związków zawodowych domagających się by ustanowić płacę podstawową pozwalającą pokryć normalne koszty życia, nie zostały zaakceptowane przez pracodawców. Halldór Benjamín, CEO federacji pracodawców SA, zgodził się dziś z szefem Banku Centralnego Márem Guðmundssonem, który twierdzi, że “kryzys”, czyli strajki i podwyżki płac “daleko przewyższające to, na co pozwala elastyczność” może spowodować wielkie szkody w Islandii. Sólveig Anna stanowczo odpowiada na te komentarze.

“My domagamy się płac, za które da się żyć. Odrzucenie tego postulatu jest zwykłą przemocą przeciwko ludziom pracującym, szczególnie przeciwko kobietom, które pracują za pensję minimalną. Prawdziwym kryzysem jest konieczność zmagania się z problemami kręgosłupa wynikającymi z przepracowania. Kryzysem jest potrzeba podjęcia drugiej pracy, ponieważ pierwszą jest zbyt nisko płatna. Kryzysem jest, kiedy podatki pochłaniają większą część tych dodatkowych dochodów. Kiedy bogaci ludzie zwracają się do nas mówiąc, że musimy zaakceptować to, co jest nieakceptowalne, to jest dopiero kryzys. Jednak, rozsądne i absolutnie sprawiedliwe żądania płacy za którą da się żyć, z pewnością nie są żadnym kryzysem.”

Rząd ma opublikować więcej propozycji dotyczących negocjacji zbiorowych, a negocjacje pomiędzy związkami zawodowymi i pracodawcami dotyczące płac mają odbyć się wkrótce.

 “Nadal obstajemy przy naszych żądaniach” powiedziała SólveigAnna. “Dzisiaj, nisko opłacani pracownicy mogą oczekiwać że, będą ciężko pracować do końca życia, a potem i tak zostaną z pustymi rękami. To nie jest sytuacja, na którą można się zgodzić. Klasa wyższa musi usiąść do stołu negocjacyjnego z odrobiną pokory.”